|
Elana Toruń - Cartusia Kartuzy 1:0 (0:0) |
|
Elana Toruń - Cartusia Kartuzy 1:0 (0:0)
Bramka: Jarosław MaćkiewiczElana: P. Kryszak - Kowalski, Grala , Warczachowski, Wróbel - Urbański (77, Nowaczyk), Sarnecki, M. Kryszak (90, Świderek), Młodzieniak - Zgórzak (46, Grzebel), Dah (46, Maćkiewicz) Torunianie pokonali wczoraj Cartusię Kartuzy 1:0 (0:0), a decydującą bramkę zdobył niezawodny Jarosław Maćkiewicz. Trener Wiesław Borończyk, który debiutował w tej roli przed własną publicznością, dokonał dwóch zmian w wyjściowych składzie, w porównaniu z sobotnim spotkaniem w Koronowie. Dwie zmiany Jedna z nich była wymuszona. Kontuzjowanego Mariusza Woronieckiego na lewej obronie zastąpił bowiem Marcin Wróbel. Druga korekta w składzie była zaś nieco zaskakująca - w roli defensywnego pomocnika, za Wojciecha Świderka, wystąpił Piotr Sarnecki. Goście przyjechali do Torunia w jednym celu - wywieść przynajmniej remis. I temu podporządkowali swoją taktykę. Zagęścili środek pola i skutecznie wybijali torunian z rytmu. Inna sprawa, że gospodarze zagrali słabo. Przez większą część meczu nie potrafili znaleść recepty na przeprowadzenie składnej akcji. Pierwszy groźny strzał oddali dopiero w 18. min. Było to sytuacyjne uderzenie Wróbla z ponad 40 metrów. Toruński obrońca zauważył, że bramkarz gości stał na przedpolu i chciał go przelobować, jednak piłka przeleciała nad poprzeczką. Dwie minuty później Kaszubi byli bliscy objęcia prowadzenia. "Główkował" Piotr Karasiński, jednak Przemysław Kryszak zdołał wybić piłkę na rzut rożny. W przerwie toruński szkoleniowiec dokonał dwóch zmian - na boisku pojawili się Grzegorz Grzebel i Jarosław Maćkiewicz. Ten drugi okazał się bohaterem spotkania. W 50. min, po składnej akcji, zainicjowanej przez Wróbla i po dokładnym dośrodkowaniu spod linii końcowej Mariusza Kryszaka, strzałem głową zdobył zwycięskiego gola. Trener jest zły Torunianie nie poszli jednak za ciosem i oddali pole rywalom. Ataki Cartusii z każdą minutą stawały się coraz groźniejsze. Na szczęście świetnie w bramce spisywał się starszy z Kryszaków, poza tym gościom w kilku momentach zabrakło zimnej krwi. - Cieszy mnie tylko wynik - mówi Wiesław Borończyk. - Ale gra niektórych zawodników już nie. Ten mecz był dla mnie dobrą lekcją poglądową odnośnie niektórych graczy. Powiem wprost - na postawę kilku z nich jestem strasznie zły. (rk)
|