Elana Toruń - Jarota Jarocin 1:1 (0:1)

Elana Toruń - Jarota Jarocin 1:1 (0:1)
0:1 Garbarek (33), 1:1 Młodzieniak (61)

Elana: P. Kryszak - Kowalski, Grala, Warczachowski, Wróbel -Sarnecki, Świderek (62, Nowaczyk), Grzebel (79, Zgórzak), Młodzieniak (79, Urbański)- M. Kryszak - Maćkiewicz (62, Dah)

W meczu na szczycie III ligi wielkopolskiej Elana zremisowała na własnym obiekcie z Jarotą Jarocin 1:1 (0:1).

Torunianie rozpoczęli spotkanie w takim samym ustawieniu, jak ubiegłotygodniowy mecz w Kościerzynie.
Z dystansu
W pierwszych minutach na jarocińską bramkę z dystansu strzelali Jarosław Maćkiewicz i Robert Warczachowski, jednak piłka za każdym razem mijała słupek. W 11. min groźną akcję przeprowadzili goście. Z 16 m strzelał Marcin Hercog, ale Przemysław Kryszak nie dał się zaskoczyć.
W 23. min gospodarze powinni objąć prowadzenie. Po prawej stronie "klepką" zagrali Maćkiewicz i Grzegorz Grzebel. Po chwili ten drugi dośrodkował w pole karne, wzdłuż linii bramkowej. Akcję zamykał Mariusz Kryszak, ale futbolówkę po jego strzale instynktownie obronił Radosław Hołubiec, golkiper Jaroty.
- Grzegorz popisał się świetnym dośrodkowaniem - mówi popularny "Maniek". - A ja chyba niepotrzebnie strzelałem lewą nogą. Powinienem uderzyć piłkę prawą, a byłaby większa szansa na gola.
Ta niewykorzystana sytuacja zemściła się w 33. min. Z rzutu rożnego bardzo dobrze dośrodkował Hercog, piłka trafiła wprost na głowę Piotra Garbarka, który pięknym strzałem w długi róg umieścił ją w siatce.
Drugą połowę torunianie rozpoczęli bez zmian w składzie.
- Do przerwy graliśmy mało agresywnie - twierdzi trener Wiesław Borończyk. - W szatni kazałem chłopakom atakować zdecydowanie.
Wynik meczu zmienił się w 61. min. Maćkiewicz ograł dwóch zawodników Jaroty i podał piłkę do Adama Młodzieniaka. Lewy pomocnik Elany w sytuacji sam na sam, strzałem w krótki róg doprowadził do remisu.
Od tego momentu przewaga torunian była wyraźna. Bramkę gości z dystansu ostrzeliwali M. Kryszak, Marcin Wróbel, Warczachowski i Mateusz Nowaczyk, ale za każdym razem niewiele brakowało. W końcówce kilka udanych zagrań zaprezentował Valentin Dah. W 88. min, po rozegraniu piłki z Mariuszem Zgórzakiem, napastnik z Burkina Faso znalazł się kilka metrów przed bramką. Podał futbolówkę M. Kryszakowi, którego w ostatniej chwili ubiegli obrońcy.
Mógł strzelać
- Szkoda, że "Waluś" nie strzelał - uważa młodszy z Kryszaków. - Może byśmy wygrali. A tak straciliśmy punkty u siebie. Na szczęście widać, że prezentujemy się coraz lepiej i mam nadzieję, że wkrótce zaczniemy grać i efektownie, i efektywnie.

Najbliższy mecz torunianie rozegrają w Ciechocinku. Nie wiadomo, czy wystšpi w nim M. Kryszak, który narzeka na bóle w pachwinie.
(rk)


<<< powrót