|
Rega Merida Trzebiatów - Elana Toruń 0:1 (0:1) |
|
Rega Merida Trzebiatów - Elana Toruń 0:1 (0:1)
0:1 Rafał Jankowski (33)Elana: Saładziak - Kowalski, Warczachowski, Świderek, Wróbel - Grzebel (59, Urbański), Sarnecki, M. Kryszak (92, Grala), Młodzieniak - Dah (46, Zamiatowski), Jankowski (59, Maćkiewicz) Po raz drugi z rzędu torunianie wygrali na wyjeździe 1:0. Tym razem pokonali drużynę Regi Meridy Trzebiatów. W sobotę powtórzyła się sytuacja z ubiegłego tygodnia, kiedy żółto-niebiescy wygrali w Ciechocinku. Wynik był dokładnie taki sam, a zwycięską bramkę także zdobył Rafał Jankowski. Zmiany w składzie Inny był jednak wyjściowy skład toruńskiej drużyny. Z oczywistych powodów (złamana ręka) w bramce zabrakło Przemysława Kryszaka. Zastąpił go debiutant, 19-letni Mateusz Saładziak. Na środku obrony za Bartłomieja Gralę zagrał Wojciech Świderek, którego z kolei w roli defensywnego pomocnika zastąpił Piotr Sarnecki. Wreszcie w ataku, partnerem Jankowskiego był Valentin Dah. - Skoro trener wystawia mnie w obronie, to muszę się do tego przystosować - mówi Wojciech Świderek. - Ale dobrze mi się gra na tej pozycji, więc nie narzekam. Torunianie od początku sobotniego meczu uzyskali przewagę. Stworzyli sobie wiele sytuacji podbramkowych, ale mieli kłopoty ze skutecznością. - Założenia taktyczne były takie, aby odsunąć rywala jak najdalej od naszej bramki - twierdzi trener Wiesław Borończyk. - I do przerwy zawodnicy wykonali ten plan w stu procentach. A gdyby Valentin Dah i Rafał Jankowski zagrali skuteczniej, nie musielibyśmy się denerwować w końcówce. Z ostrego kąta Popularny "Jankes" mimo wszystko trafił do bramki gospodarzy. Jak się później okazało, gol z 33. min był jedynym w tym spotkaniu. - Dostałem piłkę z prawej strony od Grzegorza Grzebela - opowiada wychowanek Kujawiaka Kowal. - Uprzedziłem obrońcę, "położyłem" na ziemi bramkarza i strzeliłem z bardzo ostrego kąta. Prawdę mówiąc, sam nie wiem, jak piłka wpadła do siatki. Ale najważniejsze, że wpadła. Po przerwie torunianie nadal byli w natarciu. - W drugiej połowie stworzyliśmy sobie jeszcze więcej sytuacji bramkowych - mówi szkoleniowiec zespołu. - Co z tego, jak w decydujących momentach albo brakowało zimnej krwi w wykończeniu, albo bramkarz gospodarzy popisywał się świetnymi interwencjami. Najbliżej zdobycia gola byli Jankowski, Jarosław Maćkiewicz i Dawid Zamiatowski. W końcówce z większym animuszem do ataków ruszyli miejscowi, jednak dobrze grająca toruńska defensywa na zbyt wiele im nie pozwoliła. - Niepotrzebnie oddaliśmy rywalom środek pola, ale na szczęście groźnych sytuacji nie było - kończy trener Borończyk. - Cieszy mnie również fakt, że nieźle w bramce spisywał się Mateusz Saładziak. (rk)
|